- Więc co robisz sama, taką porą w tak ponurym i chłodnym miejscu? - Spytał ostrożnie Niall, jakby z obawą, że mnie zrani. Zranił. Jak ja nie lubię, jak ludzie oczekują, że coś im od początku do końca wyjaśnię.
- Spaceruję. - Skłamałam. W sumie... Nie, nie skłamałam. Nie chciałam mówić, że cośtam cośtam. Spaceruję i tyle.
- Nie wystarcza mi takie wytłumaczenie. Może mógłbym pomóc? Podwie...
- Jestem samodzielna. - Wyrwałam się z uścisku Niall'a i poszłam przed siebie raz tylko oglądając się przez ramię, aby sprawdzić co robi Niall. Zniknął.
Z n i k n ą ł. Zniknął?
Z n i k n ą ł. Zniknął?
- Na pewno? - Wpadłam nagle na coś ciepłego, dużego, przyjemnego. Pełna strachu bezmyślnie rzuciłam się do ucieczki w drugą stronę. Dopiero po chwili zorientowałam się, kto mógł wypowiadać te słowa i na kogo wpadłam sekundę przedtem. Strach. On zawładną moim ciałem, wydał polecenie "Uciekaj!" i czekał aż potknę się o nieduży kamień i z lekkością i poniekąd wprawą padnę jak długa na lodowany, oszroniony chodnik.
Serce przestało na chwilę bić. Czy w przenośni czy dosłownie - nie wiem. Naprawdę nie wiem przysię...
- Apple? - Usłyszałam męski głos, który zawisnął tuż nad moim uchem. To był szept, jakby posiadacz głosu nie chciał, żeby kto inny go usłyszał. Chciałam mu odpowiedzieć, ale wargi odmówiły posłuszeństwa, jak wszystko inne. Koszulka przemokła i przykleiła się do mojego brzucha. Było potwornie zimno. Okropnie zimno. Cholernie zimno. Cienkie dżinsy również przemokły i sparaliżowały moje chude, delikatne nogi. Skupiłam się najmocniej, jak mogłam i z trudem wydałam z siebie ciche mruknięcie.
Ktoś złapał mnie pod pachami i pomógł wstać. Po raz pierwszy odkąd usłyszałam ten męski głos otworzyłam oczy.
Niall... Któż by się spodziewał? Patrzył się na mnie z dziwną troską i wyglądał rzeczywiście na zmartwionego.
- Czy teraz mogę zaproponować ci pomoc?
- Chyba nie mam innego wyjścia. - Odparłam ponuro, a szczęka drżała mi z zimna. Niall zanurkował na chwilę w samochodzie, a następnie rzucił w moją stronę coś w stylu szmatki lub małego ręcznika:
- Wytrzyj się! - Polecił.
Podniosłam lekko bluzkę i wytarłam szmatką mój wilgotny i okropnie lodowaty brzuch. Przyłożyłam ją do dżinsów z nadzieją, że zabierze nieco wilgoci, ale nic z tego. Jedynie (a może i aż?) ogrzała przyjemnie moje nogi, które i tak były b a r d z o zimne i odrętwiałe. Chłopak rzucił mi jeszcze jakąś jego koszulkę i kazał mi się przebrać w samochodzie. Nieśmiało odmówiłam tłumacząc się idiotycznie, że nie jest mi wcale tak bardzo zimno (chociaż było tak okrutnie, że mogłabym się nawet na środku ulicy). Niall wyczuł jednak, że kłamię, bo w sumie trudno było tego nie wyczuć. Popatrzył na mnie jakby z troską i polecił, żebym wsiadła do samochodu.
- Nie Niall, nie mogę! - Powiedziałam tylko.
- Proszę... Ja chcę ci pomóc. - Chłopak był uparty. Całkowicie rozdrażnił mnie jego ton. Byłam zła. Czy on mi cholera nie da spokoju?!
- JA NIE CHCĘ POMOCY! - Krzyknęłam w końcu idealnie podkreślając każdy wypowiedziany przeze mnie wyraz. - Nie chcę, rozumiesz? - Dodałam delikatniej znów podkreślając nie.
- Daj mi chociaż swój numer...
Wypowiedziałam jak najszybciej dziewięć cyfr mojego numeru telefonu, ale widziałam, że Niall każdą z nich starannie zapamiętał, a następnie wystukał na dotykowej klawiaturze swojego telefonu.
- Do zobaczenia. - Powiedział.
- Do nie zobaczenia. - Odparłam podkreślając głośno i wyraźnie środkowy wyraz.
I znów zaczęła się samotna wędrówka wśród ciemności otaczającej moją zmarzniętą sylwetkę. "Kurwa, mogłam się zgodzić na chociaż krztynę pomocy. Jestem kretynką". Myślałam...
- Apple? - Usłyszałam męski głos, który zawisnął tuż nad moim uchem. To był szept, jakby posiadacz głosu nie chciał, żeby kto inny go usłyszał. Chciałam mu odpowiedzieć, ale wargi odmówiły posłuszeństwa, jak wszystko inne. Koszulka przemokła i przykleiła się do mojego brzucha. Było potwornie zimno. Okropnie zimno. Cholernie zimno. Cienkie dżinsy również przemokły i sparaliżowały moje chude, delikatne nogi. Skupiłam się najmocniej, jak mogłam i z trudem wydałam z siebie ciche mruknięcie.
Ktoś złapał mnie pod pachami i pomógł wstać. Po raz pierwszy odkąd usłyszałam ten męski głos otworzyłam oczy.
Niall... Któż by się spodziewał? Patrzył się na mnie z dziwną troską i wyglądał rzeczywiście na zmartwionego.
- Czy teraz mogę zaproponować ci pomoc?
- Chyba nie mam innego wyjścia. - Odparłam ponuro, a szczęka drżała mi z zimna. Niall zanurkował na chwilę w samochodzie, a następnie rzucił w moją stronę coś w stylu szmatki lub małego ręcznika:
- Wytrzyj się! - Polecił.
Podniosłam lekko bluzkę i wytarłam szmatką mój wilgotny i okropnie lodowaty brzuch. Przyłożyłam ją do dżinsów z nadzieją, że zabierze nieco wilgoci, ale nic z tego. Jedynie (a może i aż?) ogrzała przyjemnie moje nogi, które i tak były b a r d z o zimne i odrętwiałe. Chłopak rzucił mi jeszcze jakąś jego koszulkę i kazał mi się przebrać w samochodzie. Nieśmiało odmówiłam tłumacząc się idiotycznie, że nie jest mi wcale tak bardzo zimno (chociaż było tak okrutnie, że mogłabym się nawet na środku ulicy). Niall wyczuł jednak, że kłamię, bo w sumie trudno było tego nie wyczuć. Popatrzył na mnie jakby z troską i polecił, żebym wsiadła do samochodu.
- Nie Niall, nie mogę! - Powiedziałam tylko.
- Proszę... Ja chcę ci pomóc. - Chłopak był uparty. Całkowicie rozdrażnił mnie jego ton. Byłam zła. Czy on mi cholera nie da spokoju?!
- JA NIE CHCĘ POMOCY! - Krzyknęłam w końcu idealnie podkreślając każdy wypowiedziany przeze mnie wyraz. - Nie chcę, rozumiesz? - Dodałam delikatniej znów podkreślając nie.
- Daj mi chociaż swój numer...
Wypowiedziałam jak najszybciej dziewięć cyfr mojego numeru telefonu, ale widziałam, że Niall każdą z nich starannie zapamiętał, a następnie wystukał na dotykowej klawiaturze swojego telefonu.
- Do zobaczenia. - Powiedział.
- Do nie zobaczenia. - Odparłam podkreślając głośno i wyraźnie środkowy wyraz.
I znów zaczęła się samotna wędrówka wśród ciemności otaczającej moją zmarzniętą sylwetkę. "Kurwa, mogłam się zgodzić na chociaż krztynę pomocy. Jestem kretynką". Myślałam...
W domu było pusto. Weszłam do mojego pokoju i zatrzasnęłam drzwi. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Z przyzwyczajenia? Z obawy... przed czym?
Ważne? Nieważne.
Zapaliłam światło, które momentalnie oświetliło cały pokój w tym moje doszczętnie zmarznięte ciało. Ściągnęłam bluzkę, co nie było proste, gdyż cały materiał przemókł i przykleił się niefortunnie do mojej skóry. To samo stało się z dżinsami, które jeszcze trudniej było ściągnąć. Podniosłam z łóżka przyszykowany przedtem ręcznik i zaczęłam dokładnie wycierać każdą część mojego ciała, by pozbyć się niepożądanego chłodu na skórze. Nie minęło wiele czasu, gdy mój telefon zawibrował ledwo słyszalnie. Podbiegłam do niego czym prędzej. Przesunęłam palcem po ekranie, by odblokować wyświetlacz i dotknęłam ikony wiadomości, która "szalała" na ekranie wraz z dopisaną u góry jedynką.
- Wiadomość. - Mruknęłam i ponowiłam próbę dotknięcia małej kopertki, gdyż poprzedni ruch nie został wychwycony.
Pięknie! Rozejrzałam się dookoła. Duże okna w moim pokoju były niezasłonięte. "Cholera" westchnęłam i pospiesznie je przysłoniłam. Na ulicy nikogo nie było. "Niall" westchnęłam ponownie i usiadłam na pufie. Sięgnęłam ręką po jakieś przyduże legginsy i ciepłą bluzę, której przód przedstawiał całkowitą abstrakcję składającą się przeważnie z trójkątów, a tył był zwyczajny - czarny. Wysunęłam pierwszą od góry szufladę w białej, dość dużej komodzie i sięgnęłam po ciepłe różnokolorowe skarpetki-puchatki. Wszystko to delikatnie i powoli zaczęło niezwykle przyjemnie ogrzewać moje ciało. Ostrożne zeszłam po schodach do kuchni i wstawiłam wodę w czajniku. Wyjęłam z szafki mój ukochany kubek z 'animowaną' muffinką i wrzuciłam do niego saszetkę pomarańczowej herbaty z cynamonem. Przez cały czas stania w kuchni czułam się, jakby ktoś mnie obserwował.

Świetne <3
OdpowiedzUsuńKochamkochamhocham to ♥ Tyle czekania xD KC Anno ♥ xD
OdpowiedzUsuńŚwietnee <3
OdpowiedzUsuń